piątek, 29 marca 2013

Rozdział I "Pierwszy dzień w szkole magii-Consilies school"

Z samego rana byłam bardzo podekscytowana.Nie mogłam doczekac się pierwszego dnia w szkolę.Leżąc  na łóżku zastanawiałam się jaki przedmiot najbardziej polubię.Była już 6:30 więc pora wstac. Ubrałam się,zeszłam na dół i zjadłam śniadanie.
-No Eleine,trzeba by Ci wyjaśnic kiedy wyjedziesz do nowej szkoły...-Zaczęła moja mama-No więc,zamiast jutro wieczorem to wyjedziesz dzisiaj po południu.
-Tak?! To cudownie!-powiedziałam i pobiegłam do swojego pokoju.
Szybko się spakowałam,położyłam się na łóżku i zaczęłam rozmyślac:
"-Ciekawe czy znajdę tam jakiegoś przyjaciela,no i przyjaciółkę!"
Miałam mnóstwo myśli,i to na raz! Zbliżała się godzina 12:00 a ja byłam coraz bardziej niecierpliwa i zaczęłam wypytywac rodziców:
-No to kiedy jadę? Kiedy?
A rodzice zawszę odpowiadali:
-Jeszcze troszkę!
Po czym zaczynali się śmiac.Poszłam do łazienki uczesac włosy gdy nagle usłyszałam dzwonek do drzwi.Był to wujek który miał zawieźc mnie na metro.
-Wujku,wujku! No to jedziemy?!-Zapytałam podekscytowana z nadzieją-Tak?! Proszę!
-Oj Eleine! Nie proś tak!-Powiedział mój wujek roześmiany-Przecież jedziemy!
Ubrałam się i wyszłam z moim wujkiem,weszliśmy do samochodu.Zanim mój wuja zapalił samochód uświadomiłam sobie że nie mam walizek!
-Wujku! Nie mam walizek!
-To po nie idź-zaśmiał się-i nie zapomnij głowy po drodze!
Ze śmiechem wyszłam z samochodu i pobiegłam po walizki.Wbiegłam do domu z pustymi rękoma a wyszłam z czterema walizkami,jedną torbą z jedzeniem i plecakiem.Wsiadłam do samochodu i bez słowa odjechaliśmy.Po kilku godzinach,podczas których słuchałam muzyki dojechaliśmy.Do metra.Wuja pożegnał się ze mną:
-Eleine,pamiętaj o mnie! Już czas,miłej nauki...
-Oj wujku,nie rozklejaj się! Przecież będę was odwiedzac!
-No to idź,bo się spóźnisz!
Wysłałam wujowi całusa i pobiegłam czekac na metro.Metro,którym pojadę do nowej szkoły.Usiadłam na ławeczce.Usłyszałam płakanie dziecka.Przeraziłam się.Wyszeptałam do siebie:
-Dlaczego jestem tu sama? Kto to płakał?!-Zaczęłam myślec coraz bardziej wystraszona-O co tu chodzi?!
Nadjechało metro.Wsiadłam.Poszłam do drugiego przedziału.W metrze nie było nikogo oprócz mnie.Po chwili spostrzegłam przede mną kobietę.Wysoką blondynkę o ciemno brązowych oczach.
-Dzień dobry dziewczynko...-wyszeptała odważnie-Jesteś tu sama?
-Tak-odpowiedziałam nieśmiało-Kim Pani jest?
-Jestem Alice Fearia. Jedziesz do szkoły magii?
-Tak proszę pani-Odpowiedziałam z odwagą-A pani jest...
-Czarowicą? W pewnym sensie tak.uczyłam się magii.Ale już dawno,wszystkiego pozapominałam.O! A to mój synek,Jack.
-Jest uroczy!-troszkę nieśmiało wykrzyknęłam,ponieważ rozmawiałam z obcą kobietą-Kiedy będziemy w Consilies?
-Za dwie stację.-Odpowiedziała z przerażającym uśmiechem-Jak masz na imię?
-Jestem Eleine.A dokąd jedziesz panno Alice?-roześmiałam się-Do szkoły magii?
-Nie,nie ja jadę do mojej siostrzenicy Nessy,ona chodzi do Evilies school.A, no i możesz mi mówic Alice!
-Consilies school!-Wykrzyknęła jakaś osoba.
Wybiegłam z mojego przedziału i popędziłam jak szalona do wyjścia.Byłam przerażona.Przecież oprócz mnie i Alice nie było nikogo więcej,więc skąd wziął się tu ten człowiek?! Miałam już wychodzic gdy nagle tajemnicza osoba mnie zatrzymała.
-Jesteś Eleine?
-Ta,ta,tak proszę pana.Kim pan jest? Czego pan chce?-zapytałam z łzami strachu w oczach.
-Nie bój się,zaprowadzę cię do wejścia do twojej szkoły.Do której szkoły idziesz?
-Consilies school-Opowiedziałam z ulgą-to daleko?
-Nie,wejście jest naprzeciwko nas!
Otworzyłam drzwi i weszłam.Zobaczyłam wielki zamek,w wielkim ogrodzie.To Consilies school! Podbiegłam do wrot zamku.Otworzyłam je z trudem,bo niełatwo jest otworzyc wielkie drzwi z czterema torbami na rękach! Zobaczyłam naprzeciwko mnie długie,kręte schody gdy nagle zawołała mnie jakaś dziwna kobieta,siedząca za biurkiem.
-Jestem Eleine.Eleine Reed.Przyjechałam uczyc się magii.
-Dzień dobry! Czekaliśmy na pannę Reed! Jestem Rose Malarkey.Zapraszam koło klasy "magic spells".Zaprowadzę panienkę!
"Panna" Rose złapała mnie za ramię i weszłyśmy po schodach.Nie spodobała mi się ta cała Rose Malarkey.Mówiła na mnie "panna Reed"!Jesteśmy już na piętrze i widzę klasę z napisem "magic spells".Rose zeszła na dół,a mnie zostawiła samą.Otworzyłam drzwi i zobaczyłam grupkę dzieciaków w moim wieku siedzących na ławkach.
-Cześc!-zaczęłą rozmowe dziewczyna-jesteś nowa? Jak się nazywasz?
-Hej,jestem Eleine.Tak,jestem nowa.A ty jak się nazywasz?
-Ja jestem Clariss.Chodzę tu już drugi rok.Przedstawię ci resztę.
Clariss zaczęła wymieniac imiona i nazwiska:
-Lily Carter,Layla Forens i Danny Mafery.
Danny Mafery podszedł do mnie i powiedział:
-Eleine?-Zapytał-Jesteś Eleine Reed?
-Tak.A ty jesteś Danny?
-Skąd wiesz?-zaśmiał się-tak,ja jestem Danny,Danny Mafery-Jesteś nowa?
-Jasne,jestem nowa a ty?
-Ja chodzę tu dopiero pół roku do Consilies school.Nie lubię tej całej Rose,chociaż daje nam cukierki,a ty?
-Nazwała mnie panną Reed,ale i tak nie jest taka zła jak moi dawni nauczyciele-przełknęłam ślinę-i wychowawczyni!
-Zobaczysz,u nas Ci się spodoba! Dzisiaj pierwszą mamy lekcję Łaciny.Ona Ci się raczej nie spodoba!
-Też tak myślę-zaśmiałam się-To nasza klasa,tak?
-Tak,tak to nasza klasa.Ale są ładniejsze.Bardziej magiczne też są!
Moglibyśmy gadac tak bez końca,gdy nagle ktoś bardzo głośno zapukał do drzwi.
-Proszę!-Wykrzykneliśmy chórem-Kto to?
Drzwi otworzyły się a w nich ukazała się wysoka,szczupła postac.
-Dzień dobry dzieci.Zaczynamy Łacinę.
Danny westchnął ławkę w bok,obok mnie.W ławce siedziałam sama.Lekcja Łaciny minęła bardzo szybko,chociaż było bardzo nudno.Usłyszałam pierwszy w tej szkole dzwonek.Był inny niż zwykle w dawnej szkoły.Wyszłam z klasy po czym poszłam się przejśc po wielkim zamczysku,w którym się uczyłam.Po chwili dołączył do mnie Danny.Znów zaczęliśmy rozmawiac:
-Danny,oprowadzisz mnie po szkole?Nie wiem o tej szkole nic!
-Dobrze Eleine.Więc tak,tu są schody prowadzące na piętro.Jest tam sześc klas.O a tu po lewo jest pokój nauczycielski.No a widzisz te drzwi?
-Tak widzę.
-Czasami na przerwach chodzimy tam,to magazynek naszego "magicznego sklepiku".Jeżeli chcesz to możemy iśc tam.
-Możemy na następnej przerwie tam iśc. Przy okazji lepiej się poznamy.
Następna była lekcja tak zwanej przez uczniów  "Miotły".Chłopaki i dziewczyny osobno poszli do swoich szatni.Pan Claundi-Nauczyciel od "Miotły" wziął dwadzieścia mioteł po czym na naszych oczach wzrokiem uniósł je do góry i szedł tak aż na stadion.Mieliśmy ustawic się w pary,ale ja nie miałam z kim więc stanęłam na końcu.Po chwili usłyszałam słowa Pana Claundi:
-Danny Mafery ustaw się na końcu!
I po chwili Danny znalazł się obok mnie.Poszliśmy na stadion.Claundi rozdał nam miotły i każdy po kolei miał zademonstrowac swoje umiejętności.Wszyscy umieli latac,oprócz mnie.Uleciałam metr a potem spadłam z miotły.Wszyscy się ze mnie śmiali.I tak mijał mój pierwszy szkolny dzień.Miałam już iśc do swojego pokoju lecz zatrzymał mnie Danny.
-Eleine,jesteś sama w pokoju?
-Eh,niewiem.Nikt mi nie powiedział!A ty?-Zapytałam-Z kim jesteś w pokoju?
-Z Davidem.A tak wogóle to nie wiem czy wiesz,ale jesteśmy w twoim pokoju-Zaśmiał się Danny.
-Widac że te schody wcale nie są takie długie-zachichotałam-Fajny ten mój pokój!
-Eleine,a tak wogóle to dlaczego chodzisz do szkoły magii?
-Więc tak,posiadam nadprzyrodzoną moc.Umiem władac wodą i światłem.Ale nikt oprócz Ciebie i mnie na razie o tym nie wie.Więc bądź dyskretny!
-Dobrze,dobrze Ely. Mogę na Ciebie mówic Ely?-Poprosił Danny-Ty na mnie mów jak chcesz!
-Ok,mów na mnie Ely.Nawet to ładnie brzmi ale Eleine brzmi tak,tak jakoś magicznie.Nie sądzisz Dan?
-Masz rację Ely.Już późno,mam pokój na przeciwko Ciebie więc jak nie będziesz mogła zasnąc to przyjdź.Ale nie radzę chodzic Ci w nocy po Consilies school.Po nocy tu straszy duch takiej jednej dziewczyny,która tu umarła-Elisabeth.
-Tak? A co się stało Elisabeth?-Zapytałam zdziwiona-Miała wypadek?
-To długa historia.Przyjdź w nocy to Ci opowiem.A no i lepiej zapoznaj się ze swoim pokojem!
-Ok Danny.To do zobaczenia!
Danny poszedł do swojego pokoju.Po rozmowie z moim nowym kolegą byłam bardzo szczęśliwa.Poczułam że wreszcie mam prawdziwego przyjaciela.Położyłam się spac,ale nie spałam.Ustawiłam budzik na godzinę 3:15.Smacznie spałam,lecz miałam bardzo dziwny sen.O 2:34 sama się obudziłam lecz zasnęłam.Gdy nadeszła godzina 3:00 zadzwonił budzik.Ale to nie był zwyczajny budzik. . . . Budzik wydawał dźwięki.Dźwięki podobne do płaczu dziecka.Obudziłam się, a nad sobą ujrzałam coś bardzo dziwnego,przeraziłam się.Była to jakaś biała istota.Miała długie włosy.To jedyne co ujrzałam na "Białej dziewczynie".Duch dziewczyny znikł.A ja wzięłam świeczkę i otworzyłam drzwi do pokoju Danna.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz