poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Rozdział III "Przez skróty do domu,wyznanie przyjaźni"

-No David,pierwsza łacina.Danny,usiądziesz ze mną? Dzisiaj nie ma Clariss,ani Lily.
-Oj Ely jeżeli boisz się sama siedziec no to Okey-Zaśmiał się Danny-David mogę,nie?
-Jasne Danny,przecież musisz siedziec obok swojej dziewczyny,bo gdyby się bała to ją przytulisz.
-No chyba Ci odbiło-Powiedział Danny ledwo powstrzymując się od śmiechu-A jak tam Layla?
David lekko zły,lecz z uśmiechem zamilkł i podszedł do Alisy.
-Co teraz mamy?-Zapytał choc dobrze wiedział że łacinę-Alis,miotłę?
-Nie,teraz mamy łacinę,chyba wiadomo przecież słyszałam że gadałeś o łacinie.
-Danny...Dan! Znowu słyszę płacz dziecka!
-Ely,ja też.Chodź, może zwolnimy się z lekcji?Powiem że boli mnie głowa a Cię brzuch.
-No dobrze Dan.
-Panie Cartley,czy mógłbym prosic o zwolnienie mnie i panny Ely Reed z ostatnich dwóch lekcji?
-Dlaczegoż by to panie Mafery?
-Mnie boli głowa,a Eleine brzuch i strasznie nie dobrze się czuję.Prosimy.
-Dobrze,podpisz się  tu.Wychodzicie na własną odpowiedzialnośc!
Dan podbiegł do mnie i powiedział:
-To chodź,znam skróty!-Powiedział rozgorączkowany Dan-No chodź!
Danny złapał mnie za nadgarstek i zaczął biec,a ja z uśmiechem na ustach tuż za nim.Wyszliśmy poza teren Consilies.Przed sobą zobaczyłam bardzo tajemniczy,piękny las.
-Oto skróty.
Weszliśmy do lasu a po chwili czułam że po  mojej nodze spływa coś ciepłego.Zatrzymałam się.Z mojej nogi ciekła krew.
-Ely! Co się stało?-Zapytał zszokowany Dann-Jesteś ranna!
-Dan,naprawdę niewiem co się się stało! Szłam a po chwili...Sam widzisz!
-Już dobrze Eleine,w plecaku chyba mam bandaż!
Danny delikatnie owinął bandażem moją zakrwawioną nogę,złapał mnie za ramię i pomógł mi iśc.Dann i ja szliśmy w milczeniu przez ciemny,ogromny las spoglądając na siebie  nieśmiało.

piątek, 26 kwietnia 2013

Rozdział II "Płacz dziecka i zniknięcie Nell"

-Dann! Danny!-Wbiegłam do pokoju z krzykiem-Obudź się!
-Ely,co się stało?-Odpowiedział zaspany głos Dannego-Zjawę zobaczyłaś czy co?
-Tak! Widziałam jakąś dziewczynę! Ona była,była...duchem!
-Duchem?! To Elisabeth!-Powiedział ocknięty Dan-Ktoś umrze...
-Jak to? Dan! Ja się boję!-Rzekłam przerażona całą sytuacją-Co tu się dzieje?!
Byłam bardzo przerażona,gdy nagle...
-Eleine Reed! Panno Reed!-Usłyszałam głos walący w drzwi pokoju Danna-Proszę wyjśc!
-Eleine,schowaj się do szafy i nie wychodź-Wyszeptał zdezorientowany Dann-Proszę!
-Dannie Mafery!
-Tak proszę pana?
-Jest tu Eleine?-Zapytał coraz bardziej wściekieły Pan Cartley-Powtarzam jeszcze raz,Dannie Mafery czy jest tu Eleine?!
-Eleine Reed? E,nie widziałem jej dzisiaj.Po lekcjach poszła do pokoju i nie wychodziła.Czy coś się stało?
Słuchałam dziwnej rozmowy Danna i Pana Cartleya.Pomyślałam,że przecież Cartley pójdzie do mojego pokoju! "Co ja mam zrobic? Lepiej nie wychodzę...".Rozmowa ucichła a drzwi do szafy w której byłam schowana otworzyły się.
-No Ely,coś jest nie tak.Ale nie bój się!
-Danny,po co oni mnie szukają?! Dlaczego nawiedziła mnie Elisabeth?!Nic nie rozumiem-Powiedziałam z płaczem-Pomóż...
-Eleine zostań dzisiaj w moim pokoju na noc,przy okazji opowiem Ci historię Elisabeth.
-Dobrze...-Wyszeptałam-To opowiadaj.
-Pewnego dnia do naszej szkoły przyszła jasno-włosa dziewczyna o błękitnych oczach.Elisabeth.Na początku nikt jej nie lubił,oprócz Davida-Zaśmiał się Dann-On się w niej zakochał.Po czterech miesiącach wszyscy ją polubili,lecz...Kilka dni później,poszła przez skróty ze szkoły.Przeszła przez Las Assispirit.Tam...zginęła.Podobno zagryzły ją wilki.Chociaż większośc uważa że została uwięziona u takiej starej pani zwanej "Cyborgiem".Od tamtego Czerwca nikt jej nie zobaczył.Zniknęła bez śladu.Pan Cartley uważał że jej kiedyś coś się stanie,bo miała bardzo smutne oczy i nie mówiła prawie nic.Od tamtej pory,David nie odzywa się słowem na temat Elisabeth.W pewnym sensie jesteś trochę do niej podobna...
-Ta historia jest...-Powiedziałam lekko speszona ostatnim zdaniem wypowiedzianym przez Danna.
-Smutna?To prawda. A teraz musimy już chociaż kilka minut się przespac,gdybyś znowu widziała tą zjawę,powiedz.
-Dobranoc.
-Karaluchy pod poduchy-Zachichotał Danny.
-Dobranoc Dann...-wyszeptałam z uśmiechem na ustach.
Całą noc spałam jak zabita,z resztą Danny też.Z samego rana obudził mnie jakiś odłos-płacz dziecka.
-O co w tym wszystkim chodzi?-zapytałam sama siebie bardzo wystraszona-Pomocy...
Otworzyłam drzwi aby zobaczyc kto płakał.Przeraziłam się.Przed drzwiami stał David.Miał całą zakrwawioną twarz.
-Jest Danny?-Wyjąkał David,który w nocy powinien byc w pokoju Dannego.
-Tak...Danny,obudź się!
-Ely,co się stało?-Zapytał zaspany-David?! Co ci się stało?!
-A widziałem Elisabeth...-Powiedział nie za bardzo zdziwiony-Słyszeliście płacz?
-Płacz?-Zapytałam ze strachem-Płacz dziecka?
-No,tak.To słyszałaś?
-Niestety tak...Ja się tego wszystkiego zaczynam bac!
-Eleine a wież że historia z Elisabeth ma się powtórzyc w tym roku? I to jakiejś dziewczynie,której imię zaczyna się na literkę "E".A...
-A Ely to imię na E-Zapłakałam-Danny słyszałeś?!
-Tak Ely,nie martw się,będzie dobrze! A teraz idziemy coś zjeśc a ty David,lepiej się umyj.
-Ehem.Ktoś puka do drzwi Dan.
-Proszę!
-Dzień dobry Dannie Mafery,Eleine Reed i Davidzie Atew.Dzisiaj w nocy znikła Nell,nikt jej nie widział!
-To pewnie magia,to ten płacz to pewnie ona!-Wyszeptałam do Danna z przerażeniem-A słyszał Pan,panie Cartley płacz?
-Płacz?-Zapytał coraz bardziej rozkojażony-Płacz dziecka,tak?
-Tak psze pana.
-A więc słyszałem.Panno Reed czy uważa pani że to mogło miec ze sobą jakiś związek?
-Tak...