-No David,pierwsza łacina.Danny,usiądziesz ze mną? Dzisiaj nie ma Clariss,ani Lily.
-Oj Ely jeżeli boisz się sama siedziec no to Okey-Zaśmiał się Danny-David mogę,nie?
-Jasne Danny,przecież musisz siedziec obok swojej dziewczyny,bo gdyby się bała to ją przytulisz.
-No chyba Ci odbiło-Powiedział Danny ledwo powstrzymując się od śmiechu-A jak tam Layla?
David lekko zły,lecz z uśmiechem zamilkł i podszedł do Alisy.
-Co teraz mamy?-Zapytał choc dobrze wiedział że łacinę-Alis,miotłę?
-Nie,teraz mamy łacinę,chyba wiadomo przecież słyszałam że gadałeś o łacinie.
-Danny...Dan! Znowu słyszę płacz dziecka!
-Ely,ja też.Chodź, może zwolnimy się z lekcji?Powiem że boli mnie głowa a Cię brzuch.
-No dobrze Dan.
-Panie Cartley,czy mógłbym prosic o zwolnienie mnie i panny Ely Reed z ostatnich dwóch lekcji?
-Dlaczegoż by to panie Mafery?
-Mnie boli głowa,a Eleine brzuch i strasznie nie dobrze się czuję.Prosimy.
-Dobrze,podpisz się tu.Wychodzicie na własną odpowiedzialnośc!
Dan podbiegł do mnie i powiedział:
-To chodź,znam skróty!-Powiedział rozgorączkowany Dan-No chodź!
Danny złapał mnie za nadgarstek i zaczął biec,a ja z uśmiechem na ustach tuż za nim.Wyszliśmy poza teren Consilies.Przed sobą zobaczyłam bardzo tajemniczy,piękny las.
-Oto skróty.
Weszliśmy do lasu a po chwili czułam że po mojej nodze spływa coś ciepłego.Zatrzymałam się.Z mojej nogi ciekła krew.
-Ely! Co się stało?-Zapytał zszokowany Dann-Jesteś ranna!
-Dan,naprawdę niewiem co się się stało! Szłam a po chwili...Sam widzisz!
-Już dobrze Eleine,w plecaku chyba mam bandaż!
Danny delikatnie owinął bandażem moją zakrwawioną nogę,złapał mnie za ramię i pomógł mi iśc.Dann i ja szliśmy w milczeniu przez ciemny,ogromny las spoglądając na siebie nieśmiało.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz