-No David,pierwsza łacina.Danny,usiądziesz ze mną? Dzisiaj nie ma Clariss,ani Lily.
-Oj Ely jeżeli boisz się sama siedziec no to Okey-Zaśmiał się Danny-David mogę,nie?
-Jasne Danny,przecież musisz siedziec obok swojej dziewczyny,bo gdyby się bała to ją przytulisz.
-No chyba Ci odbiło-Powiedział Danny ledwo powstrzymując się od śmiechu-A jak tam Layla?
David lekko zły,lecz z uśmiechem zamilkł i podszedł do Alisy.
-Co teraz mamy?-Zapytał choc dobrze wiedział że łacinę-Alis,miotłę?
-Nie,teraz mamy łacinę,chyba wiadomo przecież słyszałam że gadałeś o łacinie.
-Danny...Dan! Znowu słyszę płacz dziecka!
-Ely,ja też.Chodź, może zwolnimy się z lekcji?Powiem że boli mnie głowa a Cię brzuch.
-No dobrze Dan.
-Panie Cartley,czy mógłbym prosic o zwolnienie mnie i panny Ely Reed z ostatnich dwóch lekcji?
-Dlaczegoż by to panie Mafery?
-Mnie boli głowa,a Eleine brzuch i strasznie nie dobrze się czuję.Prosimy.
-Dobrze,podpisz się tu.Wychodzicie na własną odpowiedzialnośc!
Dan podbiegł do mnie i powiedział:
-To chodź,znam skróty!-Powiedział rozgorączkowany Dan-No chodź!
Danny złapał mnie za nadgarstek i zaczął biec,a ja z uśmiechem na ustach tuż za nim.Wyszliśmy poza teren Consilies.Przed sobą zobaczyłam bardzo tajemniczy,piękny las.
-Oto skróty.
Weszliśmy do lasu a po chwili czułam że po mojej nodze spływa coś ciepłego.Zatrzymałam się.Z mojej nogi ciekła krew.
-Ely! Co się stało?-Zapytał zszokowany Dann-Jesteś ranna!
-Dan,naprawdę niewiem co się się stało! Szłam a po chwili...Sam widzisz!
-Już dobrze Eleine,w plecaku chyba mam bandaż!
Danny delikatnie owinął bandażem moją zakrwawioną nogę,złapał mnie za ramię i pomógł mi iśc.Dann i ja szliśmy w milczeniu przez ciemny,ogromny las spoglądając na siebie nieśmiało.
poniedziałek, 29 kwietnia 2013
piątek, 26 kwietnia 2013
Rozdział II "Płacz dziecka i zniknięcie Nell"
-Dann! Danny!-Wbiegłam do pokoju z krzykiem-Obudź się!
-Ely,co się stało?-Odpowiedział zaspany głos Dannego-Zjawę zobaczyłaś czy co?
-Tak! Widziałam jakąś dziewczynę! Ona była,była...duchem!
-Duchem?! To Elisabeth!-Powiedział ocknięty Dan-Ktoś umrze...
-Jak to? Dan! Ja się boję!-Rzekłam przerażona całą sytuacją-Co tu się dzieje?!
Byłam bardzo przerażona,gdy nagle...
-Eleine Reed! Panno Reed!-Usłyszałam głos walący w drzwi pokoju Danna-Proszę wyjśc!
-Eleine,schowaj się do szafy i nie wychodź-Wyszeptał zdezorientowany Dann-Proszę!
-Dannie Mafery!
-Tak proszę pana?
-Jest tu Eleine?-Zapytał coraz bardziej wściekieły Pan Cartley-Powtarzam jeszcze raz,Dannie Mafery czy jest tu Eleine?!
-Eleine Reed? E,nie widziałem jej dzisiaj.Po lekcjach poszła do pokoju i nie wychodziła.Czy coś się stało?
Słuchałam dziwnej rozmowy Danna i Pana Cartleya.Pomyślałam,że przecież Cartley pójdzie do mojego pokoju! "Co ja mam zrobic? Lepiej nie wychodzę...".Rozmowa ucichła a drzwi do szafy w której byłam schowana otworzyły się.
-No Ely,coś jest nie tak.Ale nie bój się!
-Danny,po co oni mnie szukają?! Dlaczego nawiedziła mnie Elisabeth?!Nic nie rozumiem-Powiedziałam z płaczem-Pomóż...
-Eleine zostań dzisiaj w moim pokoju na noc,przy okazji opowiem Ci historię Elisabeth.
-Dobrze...-Wyszeptałam-To opowiadaj.
-Pewnego dnia do naszej szkoły przyszła jasno-włosa dziewczyna o błękitnych oczach.Elisabeth.Na początku nikt jej nie lubił,oprócz Davida-Zaśmiał się Dann-On się w niej zakochał.Po czterech miesiącach wszyscy ją polubili,lecz...Kilka dni później,poszła przez skróty ze szkoły.Przeszła przez Las Assispirit.Tam...zginęła.Podobno zagryzły ją wilki.Chociaż większośc uważa że została uwięziona u takiej starej pani zwanej "Cyborgiem".Od tamtego Czerwca nikt jej nie zobaczył.Zniknęła bez śladu.Pan Cartley uważał że jej kiedyś coś się stanie,bo miała bardzo smutne oczy i nie mówiła prawie nic.Od tamtej pory,David nie odzywa się słowem na temat Elisabeth.W pewnym sensie jesteś trochę do niej podobna...
-Ta historia jest...-Powiedziałam lekko speszona ostatnim zdaniem wypowiedzianym przez Danna.
-Smutna?To prawda. A teraz musimy już chociaż kilka minut się przespac,gdybyś znowu widziała tą zjawę,powiedz.
-Dobranoc.
-Karaluchy pod poduchy-Zachichotał Danny.
-Dobranoc Dann...-wyszeptałam z uśmiechem na ustach.
Całą noc spałam jak zabita,z resztą Danny też.Z samego rana obudził mnie jakiś odłos-płacz dziecka.
-O co w tym wszystkim chodzi?-zapytałam sama siebie bardzo wystraszona-Pomocy...
Otworzyłam drzwi aby zobaczyc kto płakał.Przeraziłam się.Przed drzwiami stał David.Miał całą zakrwawioną twarz.
-Jest Danny?-Wyjąkał David,który w nocy powinien byc w pokoju Dannego.
-Tak...Danny,obudź się!
-Ely,co się stało?-Zapytał zaspany-David?! Co ci się stało?!
-A widziałem Elisabeth...-Powiedział nie za bardzo zdziwiony-Słyszeliście płacz?
-Płacz?-Zapytałam ze strachem-Płacz dziecka?
-No,tak.To słyszałaś?
-Niestety tak...Ja się tego wszystkiego zaczynam bac!
-Eleine a wież że historia z Elisabeth ma się powtórzyc w tym roku? I to jakiejś dziewczynie,której imię zaczyna się na literkę "E".A...
-A Ely to imię na E-Zapłakałam-Danny słyszałeś?!
-Tak Ely,nie martw się,będzie dobrze! A teraz idziemy coś zjeśc a ty David,lepiej się umyj.
-Ehem.Ktoś puka do drzwi Dan.
-Proszę!
-Dzień dobry Dannie Mafery,Eleine Reed i Davidzie Atew.Dzisiaj w nocy znikła Nell,nikt jej nie widział!
-To pewnie magia,to ten płacz to pewnie ona!-Wyszeptałam do Danna z przerażeniem-A słyszał Pan,panie Cartley płacz?
-Płacz?-Zapytał coraz bardziej rozkojażony-Płacz dziecka,tak?
-Tak psze pana.
-A więc słyszałem.Panno Reed czy uważa pani że to mogło miec ze sobą jakiś związek?
-Tak...
-Ely,co się stało?-Odpowiedział zaspany głos Dannego-Zjawę zobaczyłaś czy co?
-Tak! Widziałam jakąś dziewczynę! Ona była,była...duchem!
-Duchem?! To Elisabeth!-Powiedział ocknięty Dan-Ktoś umrze...
-Jak to? Dan! Ja się boję!-Rzekłam przerażona całą sytuacją-Co tu się dzieje?!
Byłam bardzo przerażona,gdy nagle...
-Eleine Reed! Panno Reed!-Usłyszałam głos walący w drzwi pokoju Danna-Proszę wyjśc!
-Eleine,schowaj się do szafy i nie wychodź-Wyszeptał zdezorientowany Dann-Proszę!
-Dannie Mafery!
-Tak proszę pana?
-Jest tu Eleine?-Zapytał coraz bardziej wściekieły Pan Cartley-Powtarzam jeszcze raz,Dannie Mafery czy jest tu Eleine?!
-Eleine Reed? E,nie widziałem jej dzisiaj.Po lekcjach poszła do pokoju i nie wychodziła.Czy coś się stało?
Słuchałam dziwnej rozmowy Danna i Pana Cartleya.Pomyślałam,że przecież Cartley pójdzie do mojego pokoju! "Co ja mam zrobic? Lepiej nie wychodzę...".Rozmowa ucichła a drzwi do szafy w której byłam schowana otworzyły się.
-No Ely,coś jest nie tak.Ale nie bój się!
-Danny,po co oni mnie szukają?! Dlaczego nawiedziła mnie Elisabeth?!Nic nie rozumiem-Powiedziałam z płaczem-Pomóż...
-Eleine zostań dzisiaj w moim pokoju na noc,przy okazji opowiem Ci historię Elisabeth.
-Dobrze...-Wyszeptałam-To opowiadaj.
-Pewnego dnia do naszej szkoły przyszła jasno-włosa dziewczyna o błękitnych oczach.Elisabeth.Na początku nikt jej nie lubił,oprócz Davida-Zaśmiał się Dann-On się w niej zakochał.Po czterech miesiącach wszyscy ją polubili,lecz...Kilka dni później,poszła przez skróty ze szkoły.Przeszła przez Las Assispirit.Tam...zginęła.Podobno zagryzły ją wilki.Chociaż większośc uważa że została uwięziona u takiej starej pani zwanej "Cyborgiem".Od tamtego Czerwca nikt jej nie zobaczył.Zniknęła bez śladu.Pan Cartley uważał że jej kiedyś coś się stanie,bo miała bardzo smutne oczy i nie mówiła prawie nic.Od tamtej pory,David nie odzywa się słowem na temat Elisabeth.W pewnym sensie jesteś trochę do niej podobna...
-Ta historia jest...-Powiedziałam lekko speszona ostatnim zdaniem wypowiedzianym przez Danna.
-Smutna?To prawda. A teraz musimy już chociaż kilka minut się przespac,gdybyś znowu widziała tą zjawę,powiedz.
-Dobranoc.
-Karaluchy pod poduchy-Zachichotał Danny.
-Dobranoc Dann...-wyszeptałam z uśmiechem na ustach.
Całą noc spałam jak zabita,z resztą Danny też.Z samego rana obudził mnie jakiś odłos-płacz dziecka.
-O co w tym wszystkim chodzi?-zapytałam sama siebie bardzo wystraszona-Pomocy...
Otworzyłam drzwi aby zobaczyc kto płakał.Przeraziłam się.Przed drzwiami stał David.Miał całą zakrwawioną twarz.
-Jest Danny?-Wyjąkał David,który w nocy powinien byc w pokoju Dannego.
-Tak...Danny,obudź się!
-Ely,co się stało?-Zapytał zaspany-David?! Co ci się stało?!
-A widziałem Elisabeth...-Powiedział nie za bardzo zdziwiony-Słyszeliście płacz?
-Płacz?-Zapytałam ze strachem-Płacz dziecka?
-No,tak.To słyszałaś?
-Niestety tak...Ja się tego wszystkiego zaczynam bac!
-Eleine a wież że historia z Elisabeth ma się powtórzyc w tym roku? I to jakiejś dziewczynie,której imię zaczyna się na literkę "E".A...
-A Ely to imię na E-Zapłakałam-Danny słyszałeś?!
-Tak Ely,nie martw się,będzie dobrze! A teraz idziemy coś zjeśc a ty David,lepiej się umyj.
-Ehem.Ktoś puka do drzwi Dan.
-Proszę!
-Dzień dobry Dannie Mafery,Eleine Reed i Davidzie Atew.Dzisiaj w nocy znikła Nell,nikt jej nie widział!
-To pewnie magia,to ten płacz to pewnie ona!-Wyszeptałam do Danna z przerażeniem-A słyszał Pan,panie Cartley płacz?
-Płacz?-Zapytał coraz bardziej rozkojażony-Płacz dziecka,tak?
-Tak psze pana.
-A więc słyszałem.Panno Reed czy uważa pani że to mogło miec ze sobą jakiś związek?
-Tak...
piątek, 29 marca 2013
Rozdział I "Pierwszy dzień w szkole magii-Consilies school"
Z samego rana byłam bardzo podekscytowana.Nie mogłam doczekac się pierwszego dnia w szkolę.Leżąc na łóżku zastanawiałam się jaki przedmiot najbardziej polubię.Była już 6:30 więc pora wstac. Ubrałam się,zeszłam na dół i zjadłam śniadanie.
-No Eleine,trzeba by Ci wyjaśnic kiedy wyjedziesz do nowej szkoły...-Zaczęła moja mama-No więc,zamiast jutro wieczorem to wyjedziesz dzisiaj po południu.
-Tak?! To cudownie!-powiedziałam i pobiegłam do swojego pokoju.
Szybko się spakowałam,położyłam się na łóżku i zaczęłam rozmyślac:
"-Ciekawe czy znajdę tam jakiegoś przyjaciela,no i przyjaciółkę!"
Miałam mnóstwo myśli,i to na raz! Zbliżała się godzina 12:00 a ja byłam coraz bardziej niecierpliwa i zaczęłam wypytywac rodziców:
-No to kiedy jadę? Kiedy?
A rodzice zawszę odpowiadali:
-Jeszcze troszkę!
Po czym zaczynali się śmiac.Poszłam do łazienki uczesac włosy gdy nagle usłyszałam dzwonek do drzwi.Był to wujek który miał zawieźc mnie na metro.
-Wujku,wujku! No to jedziemy?!-Zapytałam podekscytowana z nadzieją-Tak?! Proszę!
-Oj Eleine! Nie proś tak!-Powiedział mój wujek roześmiany-Przecież jedziemy!
Ubrałam się i wyszłam z moim wujkiem,weszliśmy do samochodu.Zanim mój wuja zapalił samochód uświadomiłam sobie że nie mam walizek!
-Wujku! Nie mam walizek!
-To po nie idź-zaśmiał się-i nie zapomnij głowy po drodze!
Ze śmiechem wyszłam z samochodu i pobiegłam po walizki.Wbiegłam do domu z pustymi rękoma a wyszłam z czterema walizkami,jedną torbą z jedzeniem i plecakiem.Wsiadłam do samochodu i bez słowa odjechaliśmy.Po kilku godzinach,podczas których słuchałam muzyki dojechaliśmy.Do metra.Wuja pożegnał się ze mną:
-Eleine,pamiętaj o mnie! Już czas,miłej nauki...
-Oj wujku,nie rozklejaj się! Przecież będę was odwiedzac!
-No to idź,bo się spóźnisz!
Wysłałam wujowi całusa i pobiegłam czekac na metro.Metro,którym pojadę do nowej szkoły.Usiadłam na ławeczce.Usłyszałam płakanie dziecka.Przeraziłam się.Wyszeptałam do siebie:
-Dlaczego jestem tu sama? Kto to płakał?!-Zaczęłam myślec coraz bardziej wystraszona-O co tu chodzi?!
Nadjechało metro.Wsiadłam.Poszłam do drugiego przedziału.W metrze nie było nikogo oprócz mnie.Po chwili spostrzegłam przede mną kobietę.Wysoką blondynkę o ciemno brązowych oczach.
-Dzień dobry dziewczynko...-wyszeptała odważnie-Jesteś tu sama?
-Tak-odpowiedziałam nieśmiało-Kim Pani jest?
-Jestem Alice Fearia. Jedziesz do szkoły magii?
-Tak proszę pani-Odpowiedziałam z odwagą-A pani jest...
-Czarowicą? W pewnym sensie tak.uczyłam się magii.Ale już dawno,wszystkiego pozapominałam.O! A to mój synek,Jack.
-Jest uroczy!-troszkę nieśmiało wykrzyknęłam,ponieważ rozmawiałam z obcą kobietą-Kiedy będziemy w Consilies?
-Za dwie stację.-Odpowiedziała z przerażającym uśmiechem-Jak masz na imię?
-Jestem Eleine.A dokąd jedziesz panno Alice?-roześmiałam się-Do szkoły magii?
-Nie,nie ja jadę do mojej siostrzenicy Nessy,ona chodzi do Evilies school.A, no i możesz mi mówic Alice!
-Consilies school!-Wykrzyknęła jakaś osoba.
Wybiegłam z mojego przedziału i popędziłam jak szalona do wyjścia.Byłam przerażona.Przecież oprócz mnie i Alice nie było nikogo więcej,więc skąd wziął się tu ten człowiek?! Miałam już wychodzic gdy nagle tajemnicza osoba mnie zatrzymała.
-Jesteś Eleine?
-Ta,ta,tak proszę pana.Kim pan jest? Czego pan chce?-zapytałam z łzami strachu w oczach.
-Nie bój się,zaprowadzę cię do wejścia do twojej szkoły.Do której szkoły idziesz?
-Consilies school-Opowiedziałam z ulgą-to daleko?
-Nie,wejście jest naprzeciwko nas!
Otworzyłam drzwi i weszłam.Zobaczyłam wielki zamek,w wielkim ogrodzie.To Consilies school! Podbiegłam do wrot zamku.Otworzyłam je z trudem,bo niełatwo jest otworzyc wielkie drzwi z czterema torbami na rękach! Zobaczyłam naprzeciwko mnie długie,kręte schody gdy nagle zawołała mnie jakaś dziwna kobieta,siedząca za biurkiem.
-Jestem Eleine.Eleine Reed.Przyjechałam uczyc się magii.
-Dzień dobry! Czekaliśmy na pannę Reed! Jestem Rose Malarkey.Zapraszam koło klasy "magic spells".Zaprowadzę panienkę!
"Panna" Rose złapała mnie za ramię i weszłyśmy po schodach.Nie spodobała mi się ta cała Rose Malarkey.Mówiła na mnie "panna Reed"!Jesteśmy już na piętrze i widzę klasę z napisem "magic spells".Rose zeszła na dół,a mnie zostawiła samą.Otworzyłam drzwi i zobaczyłam grupkę dzieciaków w moim wieku siedzących na ławkach.
-Cześc!-zaczęłą rozmowe dziewczyna-jesteś nowa? Jak się nazywasz?
-Hej,jestem Eleine.Tak,jestem nowa.A ty jak się nazywasz?
-Ja jestem Clariss.Chodzę tu już drugi rok.Przedstawię ci resztę.
Clariss zaczęła wymieniac imiona i nazwiska:
-Lily Carter,Layla Forens i Danny Mafery.
Danny Mafery podszedł do mnie i powiedział:
-Eleine?-Zapytał-Jesteś Eleine Reed?
-Tak.A ty jesteś Danny?
-Skąd wiesz?-zaśmiał się-tak,ja jestem Danny,Danny Mafery-Jesteś nowa?
-Jasne,jestem nowa a ty?
-Ja chodzę tu dopiero pół roku do Consilies school.Nie lubię tej całej Rose,chociaż daje nam cukierki,a ty?
-Nazwała mnie panną Reed,ale i tak nie jest taka zła jak moi dawni nauczyciele-przełknęłam ślinę-i wychowawczyni!
-Zobaczysz,u nas Ci się spodoba! Dzisiaj pierwszą mamy lekcję Łaciny.Ona Ci się raczej nie spodoba!
-Też tak myślę-zaśmiałam się-To nasza klasa,tak?
-Tak,tak to nasza klasa.Ale są ładniejsze.Bardziej magiczne też są!
Moglibyśmy gadac tak bez końca,gdy nagle ktoś bardzo głośno zapukał do drzwi.
-Proszę!-Wykrzykneliśmy chórem-Kto to?
Drzwi otworzyły się a w nich ukazała się wysoka,szczupła postac.
-Dzień dobry dzieci.Zaczynamy Łacinę.
Danny westchnął ławkę w bok,obok mnie.W ławce siedziałam sama.Lekcja Łaciny minęła bardzo szybko,chociaż było bardzo nudno.Usłyszałam pierwszy w tej szkole dzwonek.Był inny niż zwykle w dawnej szkoły.Wyszłam z klasy po czym poszłam się przejśc po wielkim zamczysku,w którym się uczyłam.Po chwili dołączył do mnie Danny.Znów zaczęliśmy rozmawiac:
-Danny,oprowadzisz mnie po szkole?Nie wiem o tej szkole nic!
-Dobrze Eleine.Więc tak,tu są schody prowadzące na piętro.Jest tam sześc klas.O a tu po lewo jest pokój nauczycielski.No a widzisz te drzwi?
-Tak widzę.
-Czasami na przerwach chodzimy tam,to magazynek naszego "magicznego sklepiku".Jeżeli chcesz to możemy iśc tam.
-Możemy na następnej przerwie tam iśc. Przy okazji lepiej się poznamy.
Następna była lekcja tak zwanej przez uczniów "Miotły".Chłopaki i dziewczyny osobno poszli do swoich szatni.Pan Claundi-Nauczyciel od "Miotły" wziął dwadzieścia mioteł po czym na naszych oczach wzrokiem uniósł je do góry i szedł tak aż na stadion.Mieliśmy ustawic się w pary,ale ja nie miałam z kim więc stanęłam na końcu.Po chwili usłyszałam słowa Pana Claundi:
-Danny Mafery ustaw się na końcu!
I po chwili Danny znalazł się obok mnie.Poszliśmy na stadion.Claundi rozdał nam miotły i każdy po kolei miał zademonstrowac swoje umiejętności.Wszyscy umieli latac,oprócz mnie.Uleciałam metr a potem spadłam z miotły.Wszyscy się ze mnie śmiali.I tak mijał mój pierwszy szkolny dzień.Miałam już iśc do swojego pokoju lecz zatrzymał mnie Danny.
-Eleine,jesteś sama w pokoju?
-Eh,niewiem.Nikt mi nie powiedział!A ty?-Zapytałam-Z kim jesteś w pokoju?
-Z Davidem.A tak wogóle to nie wiem czy wiesz,ale jesteśmy w twoim pokoju-Zaśmiał się Danny.
-Widac że te schody wcale nie są takie długie-zachichotałam-Fajny ten mój pokój!
-Eleine,a tak wogóle to dlaczego chodzisz do szkoły magii?
-Więc tak,posiadam nadprzyrodzoną moc.Umiem władac wodą i światłem.Ale nikt oprócz Ciebie i mnie na razie o tym nie wie.Więc bądź dyskretny!
-Dobrze,dobrze Ely. Mogę na Ciebie mówic Ely?-Poprosił Danny-Ty na mnie mów jak chcesz!
-Ok,mów na mnie Ely.Nawet to ładnie brzmi ale Eleine brzmi tak,tak jakoś magicznie.Nie sądzisz Dan?
-Masz rację Ely.Już późno,mam pokój na przeciwko Ciebie więc jak nie będziesz mogła zasnąc to przyjdź.Ale nie radzę chodzic Ci w nocy po Consilies school.Po nocy tu straszy duch takiej jednej dziewczyny,która tu umarła-Elisabeth.
-Tak? A co się stało Elisabeth?-Zapytałam zdziwiona-Miała wypadek?
-To długa historia.Przyjdź w nocy to Ci opowiem.A no i lepiej zapoznaj się ze swoim pokojem!
-Ok Danny.To do zobaczenia!
Danny poszedł do swojego pokoju.Po rozmowie z moim nowym kolegą byłam bardzo szczęśliwa.Poczułam że wreszcie mam prawdziwego przyjaciela.Położyłam się spac,ale nie spałam.Ustawiłam budzik na godzinę 3:15.Smacznie spałam,lecz miałam bardzo dziwny sen.O 2:34 sama się obudziłam lecz zasnęłam.Gdy nadeszła godzina 3:00 zadzwonił budzik.Ale to nie był zwyczajny budzik. . . . Budzik wydawał dźwięki.Dźwięki podobne do płaczu dziecka.Obudziłam się, a nad sobą ujrzałam coś bardzo dziwnego,przeraziłam się.Była to jakaś biała istota.Miała długie włosy.To jedyne co ujrzałam na "Białej dziewczynie".Duch dziewczyny znikł.A ja wzięłam świeczkę i otworzyłam drzwi do pokoju Danna.
-No Eleine,trzeba by Ci wyjaśnic kiedy wyjedziesz do nowej szkoły...-Zaczęła moja mama-No więc,zamiast jutro wieczorem to wyjedziesz dzisiaj po południu.
-Tak?! To cudownie!-powiedziałam i pobiegłam do swojego pokoju.
Szybko się spakowałam,położyłam się na łóżku i zaczęłam rozmyślac:
"-Ciekawe czy znajdę tam jakiegoś przyjaciela,no i przyjaciółkę!"
Miałam mnóstwo myśli,i to na raz! Zbliżała się godzina 12:00 a ja byłam coraz bardziej niecierpliwa i zaczęłam wypytywac rodziców:
-No to kiedy jadę? Kiedy?
A rodzice zawszę odpowiadali:
-Jeszcze troszkę!
Po czym zaczynali się śmiac.Poszłam do łazienki uczesac włosy gdy nagle usłyszałam dzwonek do drzwi.Był to wujek który miał zawieźc mnie na metro.
-Wujku,wujku! No to jedziemy?!-Zapytałam podekscytowana z nadzieją-Tak?! Proszę!
-Oj Eleine! Nie proś tak!-Powiedział mój wujek roześmiany-Przecież jedziemy!
Ubrałam się i wyszłam z moim wujkiem,weszliśmy do samochodu.Zanim mój wuja zapalił samochód uświadomiłam sobie że nie mam walizek!
-Wujku! Nie mam walizek!
-To po nie idź-zaśmiał się-i nie zapomnij głowy po drodze!
Ze śmiechem wyszłam z samochodu i pobiegłam po walizki.Wbiegłam do domu z pustymi rękoma a wyszłam z czterema walizkami,jedną torbą z jedzeniem i plecakiem.Wsiadłam do samochodu i bez słowa odjechaliśmy.Po kilku godzinach,podczas których słuchałam muzyki dojechaliśmy.Do metra.Wuja pożegnał się ze mną:
-Eleine,pamiętaj o mnie! Już czas,miłej nauki...
-Oj wujku,nie rozklejaj się! Przecież będę was odwiedzac!
-No to idź,bo się spóźnisz!
Wysłałam wujowi całusa i pobiegłam czekac na metro.Metro,którym pojadę do nowej szkoły.Usiadłam na ławeczce.Usłyszałam płakanie dziecka.Przeraziłam się.Wyszeptałam do siebie:
-Dlaczego jestem tu sama? Kto to płakał?!-Zaczęłam myślec coraz bardziej wystraszona-O co tu chodzi?!
Nadjechało metro.Wsiadłam.Poszłam do drugiego przedziału.W metrze nie było nikogo oprócz mnie.Po chwili spostrzegłam przede mną kobietę.Wysoką blondynkę o ciemno brązowych oczach.
-Dzień dobry dziewczynko...-wyszeptała odważnie-Jesteś tu sama?
-Tak-odpowiedziałam nieśmiało-Kim Pani jest?
-Jestem Alice Fearia. Jedziesz do szkoły magii?
-Tak proszę pani-Odpowiedziałam z odwagą-A pani jest...
-Czarowicą? W pewnym sensie tak.uczyłam się magii.Ale już dawno,wszystkiego pozapominałam.O! A to mój synek,Jack.
-Jest uroczy!-troszkę nieśmiało wykrzyknęłam,ponieważ rozmawiałam z obcą kobietą-Kiedy będziemy w Consilies?
-Za dwie stację.-Odpowiedziała z przerażającym uśmiechem-Jak masz na imię?
-Jestem Eleine.A dokąd jedziesz panno Alice?-roześmiałam się-Do szkoły magii?
-Nie,nie ja jadę do mojej siostrzenicy Nessy,ona chodzi do Evilies school.A, no i możesz mi mówic Alice!
-Consilies school!-Wykrzyknęła jakaś osoba.
Wybiegłam z mojego przedziału i popędziłam jak szalona do wyjścia.Byłam przerażona.Przecież oprócz mnie i Alice nie było nikogo więcej,więc skąd wziął się tu ten człowiek?! Miałam już wychodzic gdy nagle tajemnicza osoba mnie zatrzymała.
-Jesteś Eleine?
-Ta,ta,tak proszę pana.Kim pan jest? Czego pan chce?-zapytałam z łzami strachu w oczach.
-Nie bój się,zaprowadzę cię do wejścia do twojej szkoły.Do której szkoły idziesz?
-Consilies school-Opowiedziałam z ulgą-to daleko?
-Nie,wejście jest naprzeciwko nas!
Otworzyłam drzwi i weszłam.Zobaczyłam wielki zamek,w wielkim ogrodzie.To Consilies school! Podbiegłam do wrot zamku.Otworzyłam je z trudem,bo niełatwo jest otworzyc wielkie drzwi z czterema torbami na rękach! Zobaczyłam naprzeciwko mnie długie,kręte schody gdy nagle zawołała mnie jakaś dziwna kobieta,siedząca za biurkiem.
-Jestem Eleine.Eleine Reed.Przyjechałam uczyc się magii.
-Dzień dobry! Czekaliśmy na pannę Reed! Jestem Rose Malarkey.Zapraszam koło klasy "magic spells".Zaprowadzę panienkę!
"Panna" Rose złapała mnie za ramię i weszłyśmy po schodach.Nie spodobała mi się ta cała Rose Malarkey.Mówiła na mnie "panna Reed"!Jesteśmy już na piętrze i widzę klasę z napisem "magic spells".Rose zeszła na dół,a mnie zostawiła samą.Otworzyłam drzwi i zobaczyłam grupkę dzieciaków w moim wieku siedzących na ławkach.
-Cześc!-zaczęłą rozmowe dziewczyna-jesteś nowa? Jak się nazywasz?
-Hej,jestem Eleine.Tak,jestem nowa.A ty jak się nazywasz?
-Ja jestem Clariss.Chodzę tu już drugi rok.Przedstawię ci resztę.
Clariss zaczęła wymieniac imiona i nazwiska:
-Lily Carter,Layla Forens i Danny Mafery.
Danny Mafery podszedł do mnie i powiedział:
-Eleine?-Zapytał-Jesteś Eleine Reed?
-Tak.A ty jesteś Danny?
-Skąd wiesz?-zaśmiał się-tak,ja jestem Danny,Danny Mafery-Jesteś nowa?
-Jasne,jestem nowa a ty?
-Ja chodzę tu dopiero pół roku do Consilies school.Nie lubię tej całej Rose,chociaż daje nam cukierki,a ty?
-Nazwała mnie panną Reed,ale i tak nie jest taka zła jak moi dawni nauczyciele-przełknęłam ślinę-i wychowawczyni!
-Zobaczysz,u nas Ci się spodoba! Dzisiaj pierwszą mamy lekcję Łaciny.Ona Ci się raczej nie spodoba!
-Też tak myślę-zaśmiałam się-To nasza klasa,tak?
-Tak,tak to nasza klasa.Ale są ładniejsze.Bardziej magiczne też są!
Moglibyśmy gadac tak bez końca,gdy nagle ktoś bardzo głośno zapukał do drzwi.
-Proszę!-Wykrzykneliśmy chórem-Kto to?
Drzwi otworzyły się a w nich ukazała się wysoka,szczupła postac.
-Dzień dobry dzieci.Zaczynamy Łacinę.
Danny westchnął ławkę w bok,obok mnie.W ławce siedziałam sama.Lekcja Łaciny minęła bardzo szybko,chociaż było bardzo nudno.Usłyszałam pierwszy w tej szkole dzwonek.Był inny niż zwykle w dawnej szkoły.Wyszłam z klasy po czym poszłam się przejśc po wielkim zamczysku,w którym się uczyłam.Po chwili dołączył do mnie Danny.Znów zaczęliśmy rozmawiac:
-Danny,oprowadzisz mnie po szkole?Nie wiem o tej szkole nic!
-Dobrze Eleine.Więc tak,tu są schody prowadzące na piętro.Jest tam sześc klas.O a tu po lewo jest pokój nauczycielski.No a widzisz te drzwi?
-Tak widzę.
-Czasami na przerwach chodzimy tam,to magazynek naszego "magicznego sklepiku".Jeżeli chcesz to możemy iśc tam.
-Możemy na następnej przerwie tam iśc. Przy okazji lepiej się poznamy.
Następna była lekcja tak zwanej przez uczniów "Miotły".Chłopaki i dziewczyny osobno poszli do swoich szatni.Pan Claundi-Nauczyciel od "Miotły" wziął dwadzieścia mioteł po czym na naszych oczach wzrokiem uniósł je do góry i szedł tak aż na stadion.Mieliśmy ustawic się w pary,ale ja nie miałam z kim więc stanęłam na końcu.Po chwili usłyszałam słowa Pana Claundi:
-Danny Mafery ustaw się na końcu!
I po chwili Danny znalazł się obok mnie.Poszliśmy na stadion.Claundi rozdał nam miotły i każdy po kolei miał zademonstrowac swoje umiejętności.Wszyscy umieli latac,oprócz mnie.Uleciałam metr a potem spadłam z miotły.Wszyscy się ze mnie śmiali.I tak mijał mój pierwszy szkolny dzień.Miałam już iśc do swojego pokoju lecz zatrzymał mnie Danny.
-Eleine,jesteś sama w pokoju?
-Eh,niewiem.Nikt mi nie powiedział!A ty?-Zapytałam-Z kim jesteś w pokoju?
-Z Davidem.A tak wogóle to nie wiem czy wiesz,ale jesteśmy w twoim pokoju-Zaśmiał się Danny.
-Widac że te schody wcale nie są takie długie-zachichotałam-Fajny ten mój pokój!
-Eleine,a tak wogóle to dlaczego chodzisz do szkoły magii?
-Więc tak,posiadam nadprzyrodzoną moc.Umiem władac wodą i światłem.Ale nikt oprócz Ciebie i mnie na razie o tym nie wie.Więc bądź dyskretny!
-Dobrze,dobrze Ely. Mogę na Ciebie mówic Ely?-Poprosił Danny-Ty na mnie mów jak chcesz!
-Ok,mów na mnie Ely.Nawet to ładnie brzmi ale Eleine brzmi tak,tak jakoś magicznie.Nie sądzisz Dan?
-Masz rację Ely.Już późno,mam pokój na przeciwko Ciebie więc jak nie będziesz mogła zasnąc to przyjdź.Ale nie radzę chodzic Ci w nocy po Consilies school.Po nocy tu straszy duch takiej jednej dziewczyny,która tu umarła-Elisabeth.
-Tak? A co się stało Elisabeth?-Zapytałam zdziwiona-Miała wypadek?
-To długa historia.Przyjdź w nocy to Ci opowiem.A no i lepiej zapoznaj się ze swoim pokojem!
-Ok Danny.To do zobaczenia!
Danny poszedł do swojego pokoju.Po rozmowie z moim nowym kolegą byłam bardzo szczęśliwa.Poczułam że wreszcie mam prawdziwego przyjaciela.Położyłam się spac,ale nie spałam.Ustawiłam budzik na godzinę 3:15.Smacznie spałam,lecz miałam bardzo dziwny sen.O 2:34 sama się obudziłam lecz zasnęłam.Gdy nadeszła godzina 3:00 zadzwonił budzik.Ale to nie był zwyczajny budzik. . . . Budzik wydawał dźwięki.Dźwięki podobne do płaczu dziecka.Obudziłam się, a nad sobą ujrzałam coś bardzo dziwnego,przeraziłam się.Była to jakaś biała istota.Miała długie włosy.To jedyne co ujrzałam na "Białej dziewczynie".Duch dziewczyny znikł.A ja wzięłam świeczkę i otworzyłam drzwi do pokoju Danna.
Prolog
Jestem Eleine[czyt.Elajn].Mam 12 lat i zaczynam naukę w szkolę magii.W tym roku przeniosłam się do szkoły białej magii-Consilies school.Miałam trudny wybór...Consilies czy Evilies school? Wybrałam Consilies school.Według mnie będzie ciekawie.To będzie również trochę trudne,nie znam tam nikogo ale mam nadzieję że poznam tam dziewczynę która zostanie moją przyjaciółką i chłopaka,który będzie moim najlepszym przyjacielem.Na stację do metra,którym pojadę do szkoły zawiezie mnie mój wujek a potem sama w wielkim,wielkim świecie! W domu będę rzadko,kilkanaście razy w roku lub na święta.A więc opisze wam moją historię.Historię o pierwszej,wielkiej miłości,przyjaźni i złych czarach,które nasłane były na naszą krainę.Krainę magii.
Subskrybuj:
Posty (Atom)